Ipanema

RIO DE JANEIRO – MIĘDZY RAJEM A PIEKŁEM

Home / Podróże / Ameryka Południowa / RIO DE JANEIRO – MIĘDZY RAJEM A PIEKŁEM

Miasto, które z każdej strony jest otoczone fawelą. Zobaczysz w nim przepych i biedę, wyrastające budowle, naturę i dużo zieleni. Jedni kochają, inni nie nawidzą. Słynie z przereklamowanych plaży, międzynarodowych wydarzeń sportowych oraz jedynego w swoim rodzaju karnawału.

NAJPOPULARNIEJSZA DESTYNACJA BRAZYLII

Rio de Janeiro to najpopularniejsza destynacja wybierana przez turstów, którzy planują urlop, wybierając się do Brazylii. Dlaczego!? Trzeba przyznać, że miasto jest wystarczająco przereklamowane, szczególnie w ostatnich latach, ponieważ rząd państwa woli zainwestować w sportowe wydarzenia niżeli skupić się na problemach społecznych kraju czy też działającym systemie bezpieczeństwa i zdrowia.

rio blogger

CO NAS SPOTKAŁO W RIO?

Wjeżdżając do Rio, każde z nas miało zupełnie inne odczucia. Ja (Ewelina) byłam podekscytowana – chyba każdy z nas marzy, aby chociaż raz znaleźć się w tym mieście, Marco miał złe przeczucia, o których wcześniej głośno nie mówił, a zdradził je kilka minut przed tym jak wysiedliśmy z autobusu. Przeczucie się sprawdziły godzinę po wjeździe do brazylijskiego 12-milionowego raju mieszkańców.

Znalezienie hosta w Rio graniczy z cudem, szczególnie w sezonie, biorąc pod uwagę, że był to styczeń. Już wtedy ludzie żyją karnawałem albo wyjeżdżają na kilkutygidniowe urlopy. Nam się udało, ale jeszcze w dniu przyjazdu nie wiedzieliśmy, gdzie będziemy spali. Nas wcześniejszy host, który potwierdził przyjęcie nie mógł nas gościć ze względów osobistych. Mamy jedną dobę i co robić!? Regina z Cabo Frio, u której się zatrzymaliśmy zareagowała bardzo szybko i zadzwoniła do swojego przyjaciela, który zaoferował nam swoją pomoc, ale w dniu przyjazdu do Rio znowu plany nabrały innego wymiaru i ostatecznie wylądowaliśmy u pani doktor Roberty w dzielnicy Tijuca. Roberta skontaktowała się z nami jeszcze tego samego dnia, zaledwie kilka godzin przed naszym wyjazdem z Cabo Frio. Ale to dopiero początek historii

Zatem dojeżdżamy do Rio. Wysiadamy na dworcu autobusowym. Hmm…godzina 19, powoli zaczyna się ściemniać, dzielnica nie sprzyja. Zupełnie zapomnieliśmy o Uberze. Nie wiemy, co się stało tego dnia, ale błąkaliśmy się jak opętani. Przeszliśmy około 1 km, wsiedliśmy w miejski autobus i po około 15 minutach dotarliśmy do dzielnicy Tijuca, gdzie mieszkała Roberta. Ale niestety od tego przystanku do jej domu dzieliło nas jeszcze 15-20 minut na pieszo. Wysiadamy, zapada zmierzch, tłum ludzi na ulicy, każdy się o Ciebie ociera. Marco zagląda na apkę z mapą i mówi: ‚Lewo i ciągle prosto!’, zatem idę bacznie, nie oglądając się za siebie, trzymając mocno plecak, który miałam z przodu. Zostawiłam go zaledwie 5 metrów za sobą. Idę żwawym krokiem, patrzę jak nadchodzi fala dzieci, którzy biegną na mnie/na nas…Ja się wycofuję i robię krok w bok, odwracam się, żeby uprzedzić Marco…niestety za późno, a minęło zaledwie kilka sekund. Widzę telefon, który leci na ziemię i odbija się od chodnika. Ale widzę też Marco otoczonego grupą 10-15 letnich dzieci. Było ich dużo za dużo. Robię krok do przodu, żeby mu pomóc, ale coś mi podpowiedziało, żeby się wycofać. Strach pojawił się w oczach. Marco próbował podnieść telefon z ziemi, ale dzieciak wyrywał z ręki. Zaczęłam krzyczeć: ‚Zostaw to! Zostaw to!’. Marco też się wycofał. Dziecko wybiegło na ruchliwą ulicę, ile sił w nogach, 1 metr przed jego nosem zatrzymał się samochód…mało brakowało. Reszta uciekła. Na ulicy nikt nie zareagował.

Pewnie zaraz powiecie, że nie paraduje się z telefonem w ręku, bo to przecież Ameryka Południowa. I owszem, ale nikt z nas nie paradował. Marco trzymał rękę schowaną z telefonem w plecaku, który miał na przodzie. To były ułamki sekund, nawet nie pamięta, jak to się stało, poczuł tylko wytrącenie z ręki…a później to były już tylko sekundy. Dobrze, że nic nam się nie stało, ponieważ zazwyczaj mają noże i broń. Poza tym, nie ma co ukrywać, nie wyglądaliśmy na tubylców z 4 plecakami na grzbietach. Marco przyznał, że ich nie widział, a niestety nawigacja tym razem zawiodła, ponieważ pokazywała 1 km prosto, po czym okazało się, że zaraz po 200 metrach pojawiło się centrum handlowe, które totalnie zmyliło jego orientację. Ameryka Południowa to kontynent skrajnie kontrastowy, nie znasz dnia ani godziny, nasłuchaliśmy się masy historii, które jednych odstraszą a dla innych będą sensacją. Nie ma złotej zasady na tzw. uniknięcie niebezpiecznych sytuacji (macie nasz przykład) i też dobrze, że tak to się skończyło.
Ja rozstrzęsiona, pytam: ‚Nie widziałeś ich!?’, Marco: ‚No nie…’. Cwane z nich bestie i bardzo szybkie. Idziemy dalej, podchodzimy do centrum handlowego i bierzemy taksówkę, bo wrażeń pod dostatkiem.

ATRAKCJE TURYSTYCZNE

Miasto ma bardzo dużo do zaoferowania (tylko jak nie pada). 7 dni deszczu, tak właśnie nas rozpieszczało Rio, ale z cukru nie jesteśmy, więc wykorzystywaliśmy każdy moment, choć musimy przyznać, że i pogoda, i miasto bardzo nas zmęczyły. Pochmurne niebo nie wprawia w pogodny nastrój, szczególnie jak co kilka minut musisz wyglądać za okno i budzisz się z myślą, co przyniesie nowy dzień: słońce czy deszcz (heh). A poza tym ta nadmierna uważność na każdym kroku, czy wejdziesz w dobrą uliczkę czy ktoś Cię nie obserwuje lub nie skrobnie Ci coś z ręki albo plecaka, i tak w kółko.

Wprawdzie z naszej listy odhaczyliśmy prawie wszystko poza Cristo (Corcovado), gdyż widoczność wynosiła zero! No i deszczowe Rio, to nie to samo miasto, nawet doświadczyliśmy mgły na Copacabana, a mówili, że tam zawsze słońce świeci…

1. Escadaria Selarón – mozaikowe schody.

escadaria selaron

2. Santa Teresa-Carioca i przejażdżka tramwajem (darmowa).

street art santa teresa

carioca tram

3. Jardim Botânico (wstęp 10R$ w styczniu 2016).

ogród botaniczny rio palms jardim botanico rio jardim botanico rio

4.Parque Lage – wstęp darmowy, wiele osób organizuje sobie tam pikniki, na deser idealny dziedziniec malutkiego pałacu.

parque lage rio parque lage

5. Lagoa – można pobiegać albo pospacerować wzdłuż wybrzeża.

lagoa rio

6. Cristo Redentore (Corcovado) – słynny pomnik Jezusa Odkupiciela w- należy do siedmiu cudów świata. Ze stacji metra Lago do Machado i z Copacabana odjeżdżają autoryzowane busy, które dowożą na samą górę. Czas: około 30 minut. Koszt ponad 60 R$ (styczeń 2016).

cristo redentore from parque lage

7. Copacabana i Ipanema – najsławniejsze plaże w Brazylii. Na Copacbana koniecznie spróbujcie caldo do cana (sok z trzciny).

Copacabana

Ipanema Ipanema Ipanema

8. Morro da Urca (na które możecie wejść w ciągu 30 minut) i stamtąd np. wziąć kolejkę liniową na Pao de Açúcar. Niestety płacicie pełny bilet, tak jak byście wjeżdżali na obie góry. Koszt to ponad 80 R$ (styczeń 2016).

pao de acucar rio view from morro de urca

9. Lapa – dzielnica z barami i pubami, która żyje przede wszystkim w nocy. Znajdziecie tam m.in. bar, gdzie możecie spróbować ponad 100 rodzajów Cachaça. Bananowa i cynamonowa – mniami! Jednak bądźcie tam uważni i nie wchodźcie w niektóre uliczki, a o to zapytajcie lokalnych. Dużo dziwnych typów się tam kreci.

10. Pista Cláudio Coutinho – alternatywa na bardzo pochmurny dzień. Spotkacie tam dużo rodzin i sportowców aktywnie spędzających czas. I będziecie mieć okazję zobaczyć małpki.

monkey rio view pista claudio coutinha

11. Centrum handlowe Botafogo, z którego zobaczycie piękny widok na Pao de Açúcar i gdzie wypijecie smaczne lokalne piwo.

botafogo

12. Stadion Maracanã to największy stadion na świecie.

maracana rio

13. Kawiarnia (Confeitaria) Colombo, która ma ponad 120 lat. Możecie zjeść lunch, skosztować brigadeiro albo wypić kawę. Polecamy Cappuccino Colombo o nietypowym smaku słodko-słonym niczym białe brownie. Przygotujcie się na stanie w kolejce.

colombo carioca colombo rio

14. Biblioteka Narodowa (wstęp darmowy za okazaniem paszportu). Bardzo klimatyczne miejsce, godne odwiedzenia.

biblioteka narodowa rio national library rio

15. Parque das Ruínas – niedaleko sławnych schodów Escadaria Selarón. Wstęp darmowy. Właśnie stamtąd rozpościera się równie piękny widok na Rio i fawele. Spokojne miejsce na krótki odpoczynek.

view from parque das ruinas

KOMUNIKACJA MIEJSKA

Najłatwiej poruszać się metrem, żeby uniknąć stania w korkach. I jednak to też bezpieczniejszy środek komunikacji niż autobusy, w których czyha więcej rabusiów, i w których kierowcy nie liczą się z pasażerami.
Metro ma tylko 2 linie (byliśmy rozczarowani, że tak popularne miasto ma tak słabo rozbudowaną sieć linii metra), ale metrem docieraliśmy do wszystkich miejsc, jakie nas interesowały. Tutaj dowiecie się więcej:  http://www.rio.com/practical-rio/subway-rio. Opłaca się kupić kartę, dzięki niej co drugi przejazd jest tańszy. Ceny zmieniają się często. Minimalna cena jednego przejazdu to ponad 3,50 R$, autobusu ponad 4,00 R$ (styczeń 2016).
Autobusy jeżdżą jak szalone, ciężko utrzymać równowagę. Nie należą one do państwa, a do prywatnych właścicieli. Są brudne i śmierdzące, bez klimatyzacji. W autobusie spotkacie kierowcę i kasjera, siedzącego na dużej pryczy. U niego kupujecie bilet i przechodzicie przez kręcącą się bramkę, ah i o bilecie zapomnijcie, jego papierowa wersja nie istnieje.
Nie istnieje też ani bilet całodniowy, ani tygodniowy lub miesięczny.

KARNAWAŁ

Są osoby, które oszczędzają na karnawał cały rok albo i więcej. Wbrew pozorom niektóre imprezy nie są takie drogie, za to ceny zakwaterowania to jakieś nieporozumienie. Tydzień w hostelu, w pokoju 10-osobowym kosztuje ponad 600 euro, a ludzie zabijają się o miejsca. Znalezienie Couchsurfera w tym czasie to naprawdę wyzwanie i duże szczęście. Rio już miesiąc przed karnawałem podwyższa ceny jedzenia w supermarketach, ceny pokoi w hostelach lub apartamentach. Kilka tygodni przed można doświadczyć pre-karnawału i pójść np. do centrum i potańczyć przy show miejscowego bloco. Już wtedy ludzie się przebierają, malują i piją za dnia niewyobrażalne ilości alkoholu, który nie idzie w parze z wysokimi temperaturami.

Imprezy odbywają się na Sambadromo – Praça Onze, tutaj zobaczycie prawdziwe widowisko z ogromnym przepychem, nagimi kobietami (władze miasta wolą wydawać z roku na rok coraz więcej pieniędzy na organizację karnawału niż pomoc zdrowotną czy też system bezpieczeństwa, co jest totalnym absurdem), które niejednokrotnie widzieliście w telewizji.

sambadrome show karnawal rio sambadrome rio

Poza tym blocos grają w centrum miasta i na plażach – takie imprezy są za darmo od rana do późnego wieczora. No i oczywiście jest też wiele imprez zamkniętych w klubach, gdzie wstępy są bardzo drogie.

bloco lapa bloco pre carnavale

Brazylijczycy mają hopla na punkcie karnawału. Czekają na ten czas cały rok. Zazwyczaj trwa on od piątku do środy, co oznacza przymusowe wolne w wielu firmach. W tym czasie wiele ludzi traci głowę i zamienia się w zwierzęta: narkotyki, litry alkoholu, mężczyźni przebrani za kobiety, seks. Wyobraźcie sobie, że w lutym najwięcej Brazylijek zachodzi w ciążę…

Ponadto, znane nam z opowieści znajomych anegdoty o tym, ile to się wydaje przez kilka dni, nie pojmuje nasza głowa. Niektórzy nawet się zadłużają. Rekordziści wydają ponad 3 tysiące euro za 3-4 dniową imprezę, bo przecież loty w Ameryce Południowej są bardzo drogie, następnie należy opłacić noclegi i wejściówki, nie wspominając o używkach.

FAWELA

fawela rio

Miasto Boga otoczone fawelą, z której zobaczycie najlepsze widoki i cudowne zachody słońca, oraz w której odbywają się najlepsze koncerty jazzowe lub vip-we imprezy klubowe. Dziwne, co nie!? Podobno fawela nie taka straszna jaką ją opisują. My jednak się nie wybraliśmy. Głównie z dwóch powodów: nie chciałam przyglądać się biedzie ludzkiej ani płacić agencji turystycznej za tego rodzaju atrakcję, gdyż to absurd! Wystarczy mi przemoc i obraz Rio, jaki zobaczyliśmy spacerując w różnych dzielnicach. Ich zabudowa jest bardzo charakterystyczna, niewykończone domy z czerwonej cegły, które unoszą się wysoko w górę. Prąd kradziony jest bogatym sąsiadom, a inne opłaty zazwyczaj są niż niższe. Faweli nie można też z góry skreślać i oceniać. To tam narodziła się muzyka funky, mieszka w niej wielu lokalnych artystów, a tym samym pochodzą z niej osobowości Brazylii, które się wybiły. Fawele zamieszkują też osoby, który chcą się edukować.
Jaka jest fawela widziana oczami osób, które ją odwiedziły?
Ula, Polka, mieszka w Rio od 2014 roku, obecnie robi tam doktorat:
Zacznijmy od tego, ze favele to niekoniecznie brazylijskie slumsy, w których na każdym rogu rozgrywa sie wojna gangów narkotykowych. Nie w każdej faveli jest niebezpiecznie 24h/7, zwłaszcza jeśli chodzi o te, które są położone w Zona Sul. Te favele zostały spacyfikowane jako pierwsze, co oznacza, że od wielu lat policja jest tam obecna i panuje względny spokój.
Pierwsza rzecz, jaka mnie uderzyła, kiedy po raz pierwszy odwiedziłam Rio, to rozmiar faveli. Są ogromne. A zatem liczba ich mieszkańców rownież jest spora. Poza tym, nie jest tak, że zlokalizowane są tylko na obrzeżach. Praktycznie każda bogatsza, spokojniejsza dzielnica sąsiaduje z tzw. morro, czyli wzgórzem, a więc favela i ich mieszkańcy to niekoniecznie przestępcy. Często, są to ludzie, którzy nie chcą placić wysokiego czynszu albo dojeżdżać 2 godziny do pracy. Należy też nadmienić, że słowo ‚favela’ jest w pewnych kręgach uznawana tutaj za niepoprawne politycznie. Zamiast niego używa się ‚comunidade’, żeby nikogo nie urazić.
Najpopularniejsze favele wśród turystów do Santa Marta, Vidigal, Babilonia i Cantagalo. Na ulicach często można zobaczyć samochody terenowe firm, ktore oferują wycieczki po favelach. Wygląda to naprawdę groteskowo i przywodzi na myśl jakieś dziwaczne safari. Tak, jakby bogaci Amerykanie i Europejczycy chceli sobie poogladać biedaków w ich naturalnym środowisku…dlatego ja nie spieszyłam się z wyprawą tam.
Pierwszy raz znalazłam się w faveli przez przypadek. Udzielałam korepetycji z języka angielskiego i wybierałam się po raz pierwszy na prywatną lekcję do domu mojej uczennicy. Dostałam adres i dopiero taksówkarz, kiedy usłyszał, gdzie się wybieram, uświadomił mnie, że zabiera mnie do faveli. Nie było niebezpiecznie, bo moja uczennica mieszkała tuż obok posterunku policji, ale czułam się nieswojo ze względu na wszystkie opowieści i filmy z Miastem Boga na czele.
W faveli nie ma mowy o żadnej miejskiej infrastrukturze, takiej jak kosze na śmieci czy chodniki. Wszystko, co tam zobaczycie powstało w większości z inicjatywy mieszkańców faveli i ich własnym sumptem.
Drugi raz byłam w faveli, kiedy wybrałam się na koncert jazzowy, co jest bardzo tutaj popularne, ponieważ często zdarza się tak, że szukający przygód gringos zostają w Rio, zakładają własny business w stylu bar czy hostel i organizują niezłe imprezy na wzgórzach. Do miejsca, gdzie odbywa się dany event dostać się można moto taxi (koszt 5 reali, chyba że widać, że jesteś tam pierwszy raz, wtedy taksówkarz może zazyczyć sobie podwójnej stawki) i nie jest to bynajmniej tania rozrywka, bo ceny w takich miejscach przypominają bardziej Ipanemę niz Lapę. Ale przynajmniej te pieniądze w jakimś sensie pomagają całej faveli, bo hotele i bary zatrudniają osoby z okolicy.

Oczywiście poza tego rodzaju imprezami, usłyszycie lub i obejrzycie filmiki z bardzo niesmacznych parties. Takie video zazwyczaj są przesyłane na Whatsappie wśród znajomych Brazylijczyków i nie ujrzą światła dziennego w Internecie lub telewizji. Wystarczy minuta, dwie…i odechciewa się oglądać dalej.

Aśka z bloga z Ciekawością Przez Świat napisała świetny tekst zatytułowany Druga strona Rio –a o czym!? O faweli! Jej przeżycia i Michała są bardzo osobiste i naprawdę pełne emocje. Sąsiadowali z fawelą i fawelę odwiedzili! Poznajcie jej drugie imię.

P.S. Podróżując autem lub spacerując z użyciem różnych aplikacji z mapami, pamiętajcie, że fawele nie są tam zaznaczone!

BEZPIECZEŃSTWO

Tak jak zostało wspomniane powyżej: NIE MA ZŁOTEJ ZASADY NA UNIKNIĘCIE NIEBEZPIECZNEJ LUB NIEPRZYJEMNEJ SYTUACJI zarówno w Rio, jak i innych miastach Ameryki Łacińskiej. Należy być ostrożniejszym x 5. Unikać uliczek, w których nie ma ludzi albo widzicie dziwnych ludzi, bezdomnych, podejrzane dzieci. Należy mieć oczy szeroko otwarte. Czasem lepiej wziąć jeden telefon zamiast dwóch, nie panoszyć się z lustrzanką i unikać zaglądania w komórkę w miejscach publicznych – to na pewno. Telefony komórkowe w Brazylii są bardzo chodliwe, ponieważ smartphony kosztują więcej niż w Europie i później są sprzedawane na czarnym rynku. My nie będziemy Was zapewniać, że to raj, i że macie się nie przejmować opowiadanymi historiami przez znajomych bądź w mediach, ponieważ nic nie zostało z palca wyssane i to czysta prawda. Ale też Was nie zniechęcimy do odwiedzenia Rio, ponieważ warto i pomimo naszego incydentu, myślimy jak tam niebawem wrócić, bo mamy jeszcze kilka miejsc do nadrobienia!

Miejsca turystyczne są spokojniejsze i zazwyczaj możecie bezstresowo zrobić kilka zdjęć lub zatrzymać się na chwilę.

Brazylijczycy bardzo obnoszą się ze swoją biżuterią: złote zegarki, grube łańcuszki, sygnety itp., dużo badziej niż ludzie w Europie. Chodzą też z telefonami w ręku i słuchawkami w uszach. Wiele osób ma iPhone’a…co nie zmienia faktu, że mamy brać z nich przykład. Ich podejście do niebezpieczeństwa jest zupełnie inne, takie sytuacje to codzienność, ale jednocześnie sami przykuwają uwagę złodziei. Byliśmy bardzo zdziwieni, że nas – skromnych podróżników – spotkała taka sytuacja, widząc ich szpanujących z iPhonem w ręku lub całych w złocie…
Ale reguły nie ma i nie będzie do momentu aż władze i policja nic nierobiąca nie zrobią porządku z podstawowymi problemami społecznymi.

KOLEJNY POST O Cudzie Natury: Wodospady Iguaçu.

W tekście umieściliśmy zdjęcia naszych czytelnikaów Artura Skiby i Uli Lagowskiej. Dziękujemy!

——————————————————

Mamy nadzieję, że znalazłeś/-aś w tym poście wiele cennych wskazówek. Chciałbyś podzielić się z nami swoimi wrażeniami? Jesteś ciekawy jak przebiega nasza wyprawa? Napisz kilka słów w komentarzu!

Zajrzyj do nas na Facebooka i Instagram – codziennie nowa dawka newsów z wyprawy. Będzie nam miło!

Related Posts
Jest 21 komentarzy
  • Diana

    No nieźle 🙂 Przeczytałam jednym tchem! Fascynujące i przysparzające jednak ciarki na plecach. Moja dobra znajoma mieszka w Rio od ponad roku, nie wspominała mi jednak o takich sytuacjach, jak Twoja z telefonem. Muszę z nią o tym koniecznie porozmawiać.
    Lecę nadrabiać Twój blog 🙂

    • Ewelina&Marco
      Ewelina&Marco

      Dzięki Diana! Miłego czytania. Stety niestety ale Brazylia to zupełnie inny świat,do którego trudno przywyknąć. Podziwiamy ludzi, którzy tam mieszkają, poważnie!

  • Adrianna // 154dni

    Z ciekawością przeczytałam twój wpis o odczuciach z Rio. Niedługo minął 2 miesiące od mojej podróży do Brazylii, ale na pewno na długo jej nie zapomnę. Miałam podobne odczucia, co do Rio – to na pewno nie jest łatwe miasto. Natura jest piękna, ale mnie prawie zabiły ceny i transport – mieszkałam z moim byłym już chłopakiem w dzielnicy Sao Conrado i codziennie w drodze na zwiedzanie (kiedy nie padało…) musieliśmy przebić się Rocinhę… Nieraz dojazd zajmował nam ponad 3 godziny, a to jest tylko może 8 kilometrowy kawałek. Nasza sytuacja może była o tyle łatwiejsza, że byłam z lokalsem, który doskonale wiedział gdzie chodzić, gdzie nie chodzić i jak się zachowywać. Tak czy siak raczej nie planuję rychłego powrotu w te strony… chętnie za to przeczytam twoje inne wpisy o Brazylii 🙂

    • Ewelina&Marco
      Ewelina&Marco

      Dziękuję Ci Adrianno za te słowa! Zapraszam częściej :-), jeszcze sporo materiału mam do udostępnienia. Niestety Rio to nie tylko raj i przekonaliśmy się na własnej skórze,ale raz w życiu warto się tam wybrać!

    • Wiola Starczewska

      Idę odwiedzić twojego bloga, ostatnio szukam wszelkich info na temat Brazylii.

      Ps. Jak udało ci się udało mieć chłopaka Brazylijczyka? :)))

  • Wiola Starczewska

    Wreszcie jestem po pracy i mogę na spokojnie przeczytać wasz tekst. Po pierwsze: nie wierzę, autobus już kosztuje 4$R? Kiedy ja przyjechałam do Rio, było 2,75! Po drugie: żółty tramwaj z powrotem jeździ po Santa Marta?

    Trochę pesymistyczny obraz Cidade Maravilhosa maluje się z tego posta. Ja mam dużo więcej tych miłych wspomnień, przetrwałam 3 miesiące w Rio ze złotymi kolczykami w uszach i iPhonem. Chyba miałam więcej szczęścia niż rozumu. Funky party w faweli to najlepsze imprezy, jakie w życiu widziałam:)

    • Ewelina&Marco
      Ewelina&Marco

      Wiola, tak – bilety są bardzo drogie!W ktòrym roku byłaś!? Ludzie strajkują ostatnio i domagają się niższych cen. Tramwaj jeździ jak widać na obrazkach :-). Rio to też szczęście, żaden pesymistyczny obraz a …pełen emocji i prawdy! Bo przecież nic tu nie jest przekłamane ..chodziłaś obwieszona złotem, jak i Brazylijczycy chodzą, jednego trafi…drugiego nie! My Rio nie przekreślamy, wręcz przeciwnie:-)

  • Natalia

    Niesamowite jest dla mnie, że takie miasto, które jest jednym z największych na świecie i które jest na każdej liście zwiedzajacego Amerykę Płd wciąż nie inwestuje w bezpieczeństwo, służbę zdrowia, nie walczy z biedą. Przykre ale i zastanawiające. Ile jeszcze musi minąć pokoleń nim dojdzie do tego iż władza zacznie interesować się dzielnicami zapomnianymi? Owszem, w Rio żyje miliony ludzi i ciężko jest wymagać od wszystkich równości jednak czy podziwiając piękno tego miasta nie zaczyna budzić się gdzieś wewnętrzny strach czy nic mi się nie stanie…?
    tak jak piszecie „absurd finansowy” wynikający z karnawału. Podziwia go cały świat, każdy zna karnawał w Rio, a tu taka kasa! Na pewno warto go zobaczyć ale jakoś to zaczyna mnie odpychac, bo kto zarabia na tym karnawale?! Szok!
    Mimo iż favela jest niebezpieczna to szkoda mi tych ludzi (nie wszystkich oczywiscie) bo juz na starcie są straceni… mało kto wybije się z tych dzielnic, znajdzie się po drugiej stronie…
    Tekst na dłuższą dyskusje! Dzięki! Pozdrawiam Natalia Kulczycka!

    • Ewelina&Marco
      Ewelina&Marco

      Natalio, dziękujemy Ci za ten komentarz pełen przemyśleń! Niestety, smutne to…ale bardzo prawdziwe. Chcemy Wam przedstawić wiele problemów społecznych tego kontynentu, o których w Europie się nie mówi …ale tak mówmy o tym głośno! 🙂
      P.S. po powrocie będziemy mieć setki dyskusji.

  • Ines

    Hej,
    Planuję spędzić sylwestra w Rio (tylko 4 dni). Zastanawiam się jak to jest z tym bezpieczeństwem, czy może lepiej sobie odpuścić i wybrać coś innego? Czy Copacabana, Ipanema i Leblon tez są niebezpieczne?
    Pozdrawiam
    Ines

    • Ewelina&Marco
      Ewelina&Marco

      Cześć Ines! Nie odradzamy Rio, ale spodziewaj się tłumów, co jednocześnie oznacza niebezpieczeństwo. Znamy kilka historii (m.in. z Sylwestra na Copacabana), gdzie ludzie w tłumie wyciągli swoje aparaty, telefony, tablety albo nawet mieli schowane telefony w torebce bądź w kieszeni i sprzęt był wyrywany albo znikał wraz z portfelem. W Ameryce Południowej jest po prostu inaczej, Brazylia to już w ogóle inny świat. Czasem możesz mieć nawet oczy szeroko otwarte i to nic nie da…Zarówno na Ipanema, jak i w dzielnicy Leblon czyha niebezpieczeństwo. Jeśli masz pytania, zapraszamy do kontaktu mailowego: contact@oneway2freedom.com . Pozdrawiamy

  • Agnieszka

    Podoba mi się Wasz post, bo pokazaliście trochę inną stronę Rio (może oprócz tej sytuacji z telefonem) – w końcu widzę naturę! Sama nie lubię dużych miast, chociaż czasem zdarza mi się tam wpaść i pozwiedzać. W Ameryce Południowej jeszcze nie byłam, ale najbardziej marzy mi się Patagonia. A w Rio najchętniej pochodziłabym właśnie po okolicznych pagórkach i plażach (chociaż to chyba nie jest najbardziej bezpiecznie). Szczerze mówiąc, czasem ciężko stwierdzić co jest bezpieczne, a co nie, bo przecież nawet najgorsze może zdarzyć się w wydawać by się mogło bezpiecznym miejscu.

    • Ewelina&Marco
      Ewelina&Marco

      Nam też się marzy (jeszcze niezrealizowana) Patagonia! 🙂 Gdybyśmy mieli ładniejszą pogodę, to pochodzilibyśmy i po pagórkach, choć te pagórki nie są takie niskie. Bezpieczeństwo w Ameryce Południej to trochę taka ruletka.

  • Szymon

    Rio jest na liście do zobaczenia, ale… na pewno poza okresem świąteczno-sylwestrowo-karnawałowym. Trochę za dużo ludzi

    • Ewelina&Marco
      Ewelina&Marco

      Szymon, tam zawsze jest dużo ludzi 😉

  • Marta

    Ceny i bezpieczeństwo. Dwie nienapawające optymizmem kwestie związane z pobytem w Rio. Pierwszą, jakoś zaakceptowaliśmy, w temacie drugiej – nic przykrego nas nie spotkało, chociaż ciśnienie było odczuwalne, gdy przypadkowe osoby radziły nam, aby zaraz po zrobieniu zdjęć, chować aparat do plecaka, a starsza pani w autobusie wskazując na obrączkę – że lepiej ją ściągnąć i schować, jeśli nie chce się stracić palca…No, ale widoki z Corcovado i Głowy Cukru rzeczywiście wspaniałe (nie padało ;)).

    • Ewelina&Marco
      Ewelina&Marco

      A ceny idą ciągle w górę…

  • KasiaN

    I właśnie z obawy o podobne sytuacje, raczej do Rio mnie nie ciągnie. Ponadto mam znajomą Brazylijkę opowiadała mi jak wygląda życie, o mentalności, o dzieciakach które kradną, mówiła o tym z uśmiechem jak o czymś naturalnym, ale dla mnie jednak inna planeta. Choć zdjęcia oczywiście cudo!!

    • Ewelina&Marco
      Ewelina&Marco

      Podziwiam ludzi żyjących właśnie w Rio. Szacun dla nich, bo to życie jak na bombie.

  • KamKam Visuals

    Nasza przyjaciółka z Brazylii odradzała nam wizytę w Rio – szczególnie w trakcie karnawału. Podobno na Copacabanie wszyscy uprawiają seks 😉 Podobno co druga osoba została raz w życiu porwana. Do jej mamy dzwoniono, że uprowadzono jej drugą córkę i że ma zapłacić, ale córka siedziała obok na kanapie 😉 Pomimo tego wybralibyśmy się do Brazylii i do Rio pewnego dnia, chociaż pewnie z duszą na ramieniu 😉

    • Ewelina&Marco
      Ewelina&Marco

      Wiadomo, podróże wiążą się z pewnego rodzaju ryzykiem. 🙂

Dodaj komentarz

ZAPRASZAMY NA NASZ

INSTAGRAM

  • Fly so high Like being on another planet  Whitehellip
  • USA Road Trip mode on One of the most brillianthellip
  • Have you seen Breaking Bad tv series? Here we areinhellip
  • When we came there I said It looks kind ofhellip
  • Floridas favorite beach Panama City Beach USA White sand andhellip
  • Ze specjaln dedykacj dla sarnasarnowska  Our lovely bambi inhellip
  • Mornings like this one are your daily drugyou appreciate calmnesshellip
maragogi beachdiablo iguazu