MEKSYKAŃSKA KORUPCJA. NIEZWYKŁA PARA

Home / Projekty / Just Human Being / MEKSYKAŃSKA KORUPCJA. NIEZWYKŁA PARA

ANDREA, NOGALES SONORA (Meksyk)

szalona andrea

Nie sposób nie zauważyć jej energetyczności i nie słyszeć jej głośnego śmiechu, którym zaraża. Pochodzi z miasta graniczącego z Nogales Arizona (USA), ale poznaliśmy się w Monterrey, gdzie pracowała i studiowała przez ponad 6 lat. Pochodzi ze średnio zamożnej rodziny. Jej rodzice ciężko pracowali na to, aby podczas jej edukacji gimnazjalnej mogła wyjechać do Stanów Zjednoczonych i spędzić tam rok, ucząc się w amerykańskiej szkole i żyjąc z amerykańską rodziną. Andrea ma przesympatyczny, charakterystyczny głos, który na pewno jest jej wizytówką, a do tego świetnie mówi po angielsku, z amerykańskim akcentem. Podobnie jak ja studiowała dziennikarstwo i komunikację społeczną oraz pracowała jako specjalista ds. web marketingu (mamy tak wiele wspólnego…). W Monterrey spotkało ją dużo złego, ale też i dużo dobrego. Niestety w 2014 roku została ofiarą policyjnej korupcji i o mały włos, a potocznie mówiąc zostałaby sprzątnięta z tego świata. W tym całym nieszczęściu miała bardzo dużo szczęścia, o którym Wama opowiada, tu i teraz:

„Mieszkam w pięknym kraju, gdzie ludzie, owoce, kultura, nawet kolory są niewiarygodnie unikalne, ale to kraj, który ma także najgorszy system, korupcja odbiera nam pokój, ludzi, a dwa lata temu prawie zabrała moje życie z powodów wciąż w pełni niezrozumianych. Widzimy wszystko w social media, to, co dzieje się na żywo na drugim kontynencie lub po drugiej stronie świata, mamy szczęście dzielić się tymi informacjami i podchodzić z dystansem do tego. Dzielimy się tym wszystkim poprzez zdjęcia, filmy, snapchats; dzielimy dobre, ale też i złe wiadomości, co jest w porządku (tak uważam), aby uzyskać wrażenie, że nie jesteś sam, że są też inni ludzie wobec niektórych rzeczy, idei lub sytuacji.

W październiku 2014 roku nagrałam parę policjantów, którzy nie tylko niekompetentnie wykonywali ich pracę, ale również nie wykazali żadnego szacunku wobec mnie. Chodzi o to, że zostałam prawie przejechana przez ciężarówkę (biegłam wystarczająco szybko, aby tego uniknąć). Policjanci obserwowali całą scenę i nie zrobili nic –  nie poprosili (łagodne słowo) kierowcę, aby zwolnił, ani nie upewnili się, czy nie był pijany, ale to, co widziałam i nagrałam był właśnie kierowca, parkujący w moim kierunku, który otworzył drzwi, a puszki piwa wysypały się z ciężarówki. Więc moją wielką zbrodnią było zapytanie (sarkastyczne) czy jeśli to ja miałabym puste puszki po piwie w moim samochodzie, nie byłabym ścigana. Zapytałam, nagrałam to. Nie spodobało im się, zakajdankowali mnie w mgnieniu oka. Zostałam aresztowana tuż przed miejscem pracy mojego ex-chłopaka. Zaczęłam krzyczeć jego imię, aby mógł przyjść mi z pomocą. Zareagował bardzo szybko. Wyszedł. On jest bardziej cierpliwy niż ja, zatem poszedł porozmawiać z policjantami w najbardziej uprzejmy sposób. Zapytał ich, dlaczego nie mnie ‚zakajdankowali’, co ja takiego zrobiłam i co było moim przestępstwem. Zamiast mu odpowiedzieć, bez słowa założyli mu kajdanki. Pani policjant, która aresztowała mnie, bardzo sobie wzięła do serca, że mój ex mi pomógł, złapała mnie za włosy i uderzyła moją twarzą w okno, on zaczął krzyczeć i mówić, żeby przestała, bo mnie rani. Nigdy nie powiedzieli ich imion, numerów odznak ani jakichkolwiek informacji, dlaczego tak z nami postępują. Byłam ja i mój ex-chłopak (biedny, bo przecież nie miał z tym nic wspólnego) i dwójka policjantów. Zupełnie nie wiedzieliśmy, gdzie nas wiozą. Pamiętam, że otrzymali instrukcję o tym, co z nami zrobić. Było oczywiste, <<Rób,  co czujesz>>, tutaj w Meksyku, to oznacza tylko jedno, aby pozbyć się ludzi, i aby ich zabić. Ale tego nie zrobili, mimo tego jeździliśmy w kółko, bardzo szybko, zupełnie nie wiedzieliśmy, dlaczego. Pamiętam, jak mówiłam do mojego ex, że szkoda, że ​umrzemy właśnie tam i w takich okolicznościach, bo niedawno dostałam bilety na koncert, na który bardzo chcieliśmy iść, i wtedy – jak by było jeszcze mało na domiar złego – nadjeżdżający samochód zmiażdżył naszą prawą stronę. Wszystko stało się bardzo szybko!

Wyciągnęli nas z samochodu, karetka, ciekawscy ludzie, szukający sensacji, byli wszędzie. Przynajmniej nas nie zabili, co? Znowu nikt nie miał na celu wyjaśnić nam, co dalej i gdzie nas zabierają, nie wspominając nawet, że nie mogłam nawet wykonać telefonu, cokolwiek. Po raz kolejny umieszczono nas w samochodzie policyjnym, tym razem jechali powoli i ostrożnie, ale mój ex i ja byliśmy już poobijani, z kilkoma ranami i zmęczeni oraz smutni, żeby orientować się dokąd jedziemy. Poszliśmy do PGR, dokładnie tam, gdzie narcos i seryjni mordercy są procesowani, oczywiście żarty sobie z nas stroili, nawet nikt nie śmiał nas przywitać, mówiąc <<dzień dobry>>.  Powiedzieli do mojego ex, żeby rozsznurował i zdjął buty i poprosili, abyśmy umieścili nasze pistolety na stole… Położyłam mój telefon. Kilka minut później, wysoki mężczyzna przyszedł i zaczął z nami rozmawiać, w końcu ktoś, kto potrafił porozmawiać z nami w uprzejmy sposób. Nie powiedział za wiele, tylko skierował nas do biura, w którym mieliśmy opisać, co się stało. Ja poszłam pierwsza, siedziałam przed biurkiem, a kobieta zapisywała wszysto, co mówiłam, nawet ją poprawiłam z niektórymi detalami, które mogła pominąć, jak marka piwa, nazwiska policjantów, prędkość ciężarówki, itp. Bardzo płakałam, zapytałam ją, dlaczego właśnie teraz traktują nas dobrze, pytając siebie, czy wszystko jest w porządku, jeśli dokładnie kilka minut temu byłam podle traktowana i wyśmiewana. Odpowiedziała mi coś na zasadzie:  <<Spokojnie, teraz jest wszystko w porządku, lekarz Cię zbada i wkrótce będziesz mogła wrócić do domu, ale pamiętaj, że to była Twoja wina, nie powinnaś nagrywać władzy-policji, nie rób tego więcej.>>

Tak to wyglądało. Nie powiedziałam nic i nie  zapytałam o nic, nie dlatego, że nie chciałam, ale po prostu tak czułam.

To jest to, co mi się przydarzyło: przed sytuacją, która mi się przytrafiła, myślałam, że ludzie, którym zakładają kajdanki, sami się o to proszą…ale to nie jest tak do końca, tu w Meksyku, tak to nie działa. Miałam szczęście, że wyszłam z tego żywa!”

To, co opisuje Andrea to tylko cząstka tego, co ją spotkało. Zupełnie niedawno była świadkiem próby samobójczej w jej apartamencie. Miarka się przebrała. 6-letni pobyt w Monterrey traktuje jako lekcję życia, ale świadomie postanowiła doświadczyć czegoś nowego. Wróciła do rodzinnego miasta, gdzie przygotowuje się do swojej wyprawy solo female dookoła Europy, a kto wie może i Azji!? Bakcylem, który popchnął ją do takiego działania, była jej mama.
Nasz spędzony czas z Andreą to świetne pogadanki, integracyjne międzykulturowe spotkania w jej apartamencie. Nauczyła nas przygotowywać mięso w zaprawie limonkowej i pokazała prawdziwe meksykańskie barbecue. Dzięki niej poznaliśmy wielu wspaniałych ludzi i okolice Monterrey. Chyba nigdy nie zapomnimy stałej frazy powtarzanej w jej wydaniu: ‚Ooo Mammi. Morrita!’ do jej dziecka – psa, który z natury jest brzydki, ale jak to mawia Andrea, to właśnie czyni go wyjątkowym.

halloween w monterrey
A jak postrzega ludzkie życie?

zyciowe motto Andrei

POD KONIEC DNIA WSZYSTKO BĘDZIE GODNE WALKI. DLA NASZEGO ‚STAREGO’ JA.

Życiowe motto Andrei dotarło aż do…

RAFAEL & HENRIQUE, JOÃO PESSOA (Brazylia)

joao pessoa

Dwie różne osobowości. Dzieli ich spora różnica wieku, ale kiedy widzisz jak dwoje ludzi świetnie się dogaduje i uzupełnia w życiu, Twoje serce się cieszy.

Rafael urodził się i wychował w João Pessoa. Pomimo tego, że pochodzi z biednej rodziny, to, co osiągnął zawdzięcza swoim bliskim. Otrzymał to, czego tak bardzo pragnął. Obecnie jest nauczycielem języka angielskiego i o swojej pracy wypowiada się w samych superlatywach – robi to, co kocha! Jest niesamowitym fanem Italii, zaskoczył nas swoim poziomem znajomości języka włoskiego i wiedzy na temat włoskiej muzyki. Laura Pausini to jego ulubiona włoska piosenkarka. Poza tym jest wiernym fanem Shakiry oraz Londynu, dlatego też w ich mieszkaniu znajduje się wiele gadżetów z brytyjskim akcentem (how lovely!). Rafael każdy dzień rozpoczyna od dużego kubka kawy i dobrej nuty. Muzyka jest jego nieodłącznym elementem życia.

Henrique pochodzi z Dourados, Mato Grosso do Sul, czyli z centralnej części kraju. Wychowywał się na wiosce z naturą, otoczony pięknem roślinności i zwierzętami. Jest wegetarnianinem. Od kilku lat mieszka i pracuje w agencji turystycznej w João Pessoa, zajmuje się obsługą klienta. W Henrique zauważyliśmy spokojną duszę romantyka. Tak bardzo chciał z nami spędzić jak najwięcej czasu, ale niestety większość dużo czasu przebywa w pracy…

Nasza niezwykła para świetnie mówi po angielsku i hiszpańsku. Oboje marzą o podróży do Italii i powoli zaczynają planować wyprawę do Europy. W zeszłym roku po raz pierwszy udali się wspólnie w wersji backpackers do Argentyny, gdzie odkrywali piękno tego kraju. Zabawne było to, że rozmawialiśmy o skutecznym pakowaniu plecaka w podróży :-). No tak, jest to nie lada wyczyn.

To para, od której dostaliśmy dużo ciepła i zainteresowania. Która poświęciła nam dużo uwagi, a tym samym opowiedziała i pokazała swoją kulturę, i to jak żyje i czerpie z życia jak najwięcej.

wyjatkowa para

Rafael mówi:

motto Rafael

motto Rafael 2

W PRZESZŁOŚCI PODDAWAŁEM SIĘ SZYBKO, TERAZ BARDZIEJ WIERZĘ W SAMEGO SIEBIE, PONIEWAŻ CHCĘ WPROWADZIĆ ZMIANY W CZYIMŚ ŻYCIU, DLATEGO TEŻ JESTEM SILNIEJSZY!

Henrique jest niesamowity w swoim życiowym motto:

motto Henrique

JESTEŚMY JEDNYM. WSZYSCY MAMY TĘ SAMĄ DUSZĘ I JESTEŚMY POŁĄCZENI DZIĘKI MIŁOŚCI I SZACUNKU.

____________________________

Spodobał Ci się projekt i chciałbyś podzielić się swoimi wrażeniami? Chciałbyś dowiedzieć się więcej o naszej wyprawie? Napisz kilka słów w komentarzu.

Zajrzyj do nas na Facebooka i Instagram – codziennie nowa dawka newsów z wyprawy.

Related Posts
Jest 6 komentarzy
  • Maja

    Świetny projekt i niesmaowita historia. Pozdrawiam serdecznie i szerokiej drogi 🙂

    • Ewelina&Marco
      Ewelina&Marco

      Będziemy Was jeszcze zaskakiwać historiami! Dziękujemy Maju-przyda się! Pozdrowienia 🙂 …

  • Olga Nina

    Wow, niezwykła (okropna!) historia Andrei. Mieszkam w Hiszpanii i mam sporo kontaktów z Meksykanami, jest ich tu całkiem sporo i słyszałam nieraz podobne historie (podobne stylem: władza jest mega skorumpowana, zrobią ci co chcą, brak poszanowania podstawowych praw obywatela…), aż dostaję dreszczy jak o tym myślę. Poza tym w mojej świadomości (przez te meksykańskie opowieści znajomych) Monterrey jest właśnie najbardziej niebezpiecznym, z wielu powodów, miejscem w Meksyku. Z drugiej strony mam w rodzinie Meksykanina, on z kolei opowiada nam o tej pięknej i barwnej stronie tego kraju, więc wiem, że nie zawsze jest tak źle.

    PS. Myślę, że słowo zakajdankować nie istnieje, ja bym użyła raczej zakuć w kajdanki, ale to tak na marginesie, sama nie mówię perfekcyjnie, ale czytając tekst bardzo mnie to uderzyło.

    • Ewelina&Marco
      Ewelina&Marco

      Olga, dziękujemy Ci bardzo za komentarz! 🙂
      Dlatego też ciągle dzielimy się z Wami takimi historiami i nie przestaniemy, na pewno! Niestety, w Ameryce Południowej i Centralnej, takie historie to codzienność…Korupcja górą a zwyczajni ludzie w obliczu takich sytuacji są bezsilni.

      P.S. jeśli chodzi o słowo ‚zakajdankować’, istnieje ono w wersji slangowej, użyłam jej też celowo.
      Jak najbardziej nie istnieje w słowniku języka polskiego :-). Dzięki za uwagę!

  • Monika

    Spotykanie niesamowitych ludzi w podrózy to z pewnoscia jeden z czynnikow motywacyjnych naszych wypraw.
    To straszne i nie wyobrazalne co spotkalo Andre… 🙁
    Hm.. coz moge rzec, zapewne nie uda mi sie spotkac Andre oraz cudownej pary na krancu swiata….ale skoro wybieraja sie do Europy…to chetnie poznam. Moze akurat beda chcieli zahaczyc o nasz cudowny zakatek w Polsce;) Przekaz im, ze w Krakowie czekam z otwartymi rekami :)) (couchsurfing w al fresco – a co tam :))
    Ah Ewa i Marco – sami jestescie cudowni wiec jak tu nie spotykac cudownych ludzi:))) Powodzenia, bacini :****

    • Ewelina&Marco
      Ewelina&Marco

      Wow! MONIKA, oczywiście, że przekażemy – koniecznie! Dziękujemy Ci za te miłe słowa. Uściski!
      P.S. zgadza się, niesamowici ludzie są czynnikiem motwacyjnym podróży 🙂

Dodaj komentarz

ZAPRASZAMY NA NASZ

INSTAGRAM

  • The northern lights in Norh Pole in Alaska The phenomenonhellip
  • Feeling like in a fairy tale Once upon a timehellip
  • In Alaska we spent 3 days on the boat exploringhellip
  • Last day in Banff CA when the winter storm passeshellip
  • Canada is a real paradise of glacier lakes like thishellip
  • From summer to winter Banff  its been said thathellip
  • Kings Canyon I was really surprised how beautiful you arehellip
chipsymaragogi beach